TU I TERAZ

Opublikowane przez MyDreamland w dniu

NASZA KRAINA SZCZĘŚCIA

Często kładliśmy się, zamykaliśmy oczy i trzymając się za rączki przenosiliśmy się do innego świata – naszej krainy szczęścia. Myślami byliśmy między innymi na wyspie o piasku jak mąka i wodzie tak cudownie lazurowej, że aż trudno sobie wyobrazić! Każdy opowiadał co widzi, co czuje… by druga osoba mogła poczuć to samo i że faktycznie jesteśmy tam razem. Komuś może wydawać się to głupie lecz dla nas miało duże znaczenie. Takie „wakacje” były krótkie ale wnosiły dużo świeżości i energii do naszego życia. Często marzyła nam się wysepka, na której mamy nasz mały domek z widokiem na morze i tak naprawdę tyle było nam potrzebne do pełni szczęścia – najważniejsze żebyśmy byli RAZEM:)

IMG_0962

TU I TERAZ

Późno utworzyłam bloga, szybko wyruszyłam w podróż, a podczas tak intensywnej wyprawy nie ma czasu na pisanie. Od teraz żyję „luźniej” więc tego czasu będzie więcej (mam nadzieję) i postaram się pisać częściej:)

Nie wiem od czego zacząć bo tyle się wydarzyło więc rozpocznę zwyczajnie i najłatwiej dla mnie od tu i teraz…

AAAAAA jestem! Nareszcie jestem!!

Gdzie…?!

Na Filipinach, dokładniej wyspa Siquijor, czyli moja pierwotna destynacja. Gdzie chciałam lecieć, zaszyć się na jakiś czas, zmienić otoczenie i pobyć sama ze sobą.

Droga tutaj nie była łatwa i chwilami zastanawiałam się czy w ogóle powinnam przyjechać. FullSizeRender 2Wszystkie znaki jakie od pewnego czasu do mnie docierały były na „NIE”. Po drodze ciągle pojawiały się nowe kłody. A ja jak ten osioł, UPARTA, do przodu do przodu i jestem:) Czy uważam, że dobrze się stało i warto dążyć do tego co się czuje… JASNE – ZAWSZE!!! Świat daje nam to, czego pragniemy, musimy tylko wyłączyć umysł, logiczne myślenie i podążać za tym co czujemy, co podpowiada nam głos wewnętrzny! W moim przypadku motywacja była jeszcze większa. Zanim rozpoczęłam podróż miałam „sen” z udziałem Michała, w którym był poruszany temat mojego wyjazdu i utwierdzenie mnie, że Filipiny i Siquijor to jest miejsce gdzie powinnam jechać.  Łączy mnie niepisana więź z tą wyspą. Od pierwszej chwili, gdy tylko ją zobaczyłam, gdy ją poczułam – wiedziałam, że właśnie tego miejsca potrzebowałam, właśnie tutaj chciałam się znaleźć!!!!

KROK PO KROKU

PIERWSZY (tak pierwszy:)

Bilet na Filipiny kupiłam w grudniu, w środku nocy, w meega dobrej cenie. Była to promocja obejmująca loty w obie strony. Od początku chciałam zorganizować dłuższy wyjazd jednak ta oferta była kierowana max na miesięczny pobyt.Zrzut ekranu 2016-03-29 o 14.41.47 Kupiłam tak, by móc być najdłużej jak się da. Jakiś czas później koleżanka – Beata zainspirowana wyjazdem i możliwością zobaczenia słońca zaproponowała podróż wcześniej. Aaaaa no jasne – lecimy:) Najpierw razem do Tajlandii!  Później ja śmigam dalej (bo to już blisko). Tracę mój bilet w pierwszą stronę na Filipiny jednak kupiłam go w dobrej cenie więc nie myślę o tym. Kilka dni do wyjazdu – drukuję bilet powrotny, a na nim widnieje adnotacja – jeżeli nie stawię się na jakimkolwiek odcinku podróży w odpowiedniej kolejności reszta biletu zostaje anulowana. Cooooo???!!! Jak to???!!! Ale chyba powrotny to osobno jest FullSizeRender 6rozdzielony…! Dzwonię do biura za pośrednictwem, którego kupiłam ten bilet i co…?? Trzeba być mną – jeżeli nie polecę na tym bilecie na Filipiny, nie mogę na nim wrócić. Nie wiedziałam co z sobą zrobić, odpuścić Tajlandię… za kilka dni wyjeżdżam, bilety wszystko mam. Hmm jakoś to przetrawiłam, chociaż nadal do dzisiaj jest to dziwne i niezrozumiałe. Cieszę się tylko, że wiem o tym teraz, a nie dopiero na lotnisku przy powrocie. Zawsze, we wszystkim, nawet najtrudniejszej sytuacji znajdę pozytywną stronę!!:)

Poleciałam do Tajlandii, gdzie spędziłam niesamowite chwile, po trzech tygodniach podróżowania w grupie każdy udał się w swoją stronę, a ja zaczęłam samotną podróż nie mając biletu na kolejny etap. Ostatni tydzień w Tajlandii 12705461_1253595551324574_3133471394877326545_nspędziłam na wyspie Ko Phi Phi, gdzie poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi. Gro osób podróżuje tak jak ja – bez biletu i kupuje go kilka dni przed wyjazdem kiedy czuje, że to właśnie jest odpowiedni moment na zmianę miejsca. Kilka osób proponowało wspólną dalszą podroż ale w mojej głowie stale Siquijor. Chociaż muszę przyznać, że gdyby nie koniec możliwości pobytu na Ko Phi Phi (wjazd turystyczny na teren Tajlandii bez obowiązku posiadania wizy jest możliwy na 30 dni, następnie trzeba przedłużyć pobyt lub wylecieć i wrócić) byłabym tam nadal:)

Wertowałam bilety i wymyśliłam sobie, że polecę na Filipiny przez Kuala Lumpur (Malezja) gdzie spędzę 3 dni, a następnie do Cebu, później tylko 5h promem i jestem na tej docelowej wyspie!! Plan jest, teraz realizacja – kupiłam już

DRUGI

bilet na Filipiny. WiFi w Tajlandii jest tak cudowne, że czasami lepiej żeby go nie było wcale:) Po zakupie nie dostałam potwierdzenia na maila i moje konto też nie ucierpiało. Co tu robić… odczekałam dobę bo już różne historie słyszałam, a zdublowany bilet nie będzie mi potrzebny. Niestety czas działa na moją niekorzyść, bilety z dnia na dzień kosztują więcej i więcej. Ok, kupuję kolejny

TRZECI

tym razem pomijając Kuala Lumpur, niestety cena dużo się zmieniła. Szukałam biletu z Phuket (wyspa w Tajlandii) do Manili a następnie do Dumaguette lub pomijając Manile do Cebu. Cenowo zwykle do Cebu było meeeega drożej, aż tu nagle sprawdzam… bach jest spoko bilet. Wprawdzie na 8 marca, a ja chciałam 9 lecieć ale jest – ok, kupuje!!! Sytuacja prawie identyczna jak ta 12745627_1519895438306895_7211709035588823443_npoprzednia z taką różnicą, że pieniążki na moim koncie zostały zablokowane ale potwierdzenia nie ma… hmm a specjalnie poszłam do restauracji gdzie wifi jest lepsze i nawet komputer wzięłam (żebym nie mogła winić telefonu) jeszcze doszła sprawa różnic czasowych polska Tajlandia 6h i że to weekend nikt nie pracuje. Sprawdzam czy jest możliwość kupna kolejnego biletu i jaka cena… już dwa razy drożej – o nie…  To jeżeli kolejny raz nie kupiłam tych biletów lecę przez Manile 9 – postanowione. 7 marca późnym wieczorem zwolniła się blokada finansowa na moim koncie, czyli wiedziałam, że nie mam biletu. Nie zmartwiłam się bardzo – dostałam dodatkowo jeszcze jeden dzień na Ko Phi Phi. 12790952_1523091594653946_5203208187945252021_n Chciałam zapłacić za kolejną  noc w mojej chatce ale akurat nie było pani odpowiedzialnej i miałam przyjść rano. Standardowo, późno poszłam spać ale obudziłam się stosunkowo wcześnie. Ponownie udałam się do pani od chatki żeby powiedzieć, że zostaję kolejna noc ale zapłacę później. Poszłam na śniadanie…  tak od nie chcenia, bo wifi kiepskie i mam tylko telefon, sprawdzam bilety – o wow kolejny raz pojawił się bilet do Cebu (wtedy myślałam, że to dobry pomysł) bach i kupiłam

CZWARTY

bilet, ten sam, którym miałam lecieć! Spokojnie dokończyłam śniadanie. Zaraz potem mój dzień nabrał nieziemskiego tempa. Wszystko działo się meeega szybko. 12814501_1524267961202976_6436192969547661270_n-2Musiałam się spakować (najbardziej znienawidzona część podróży), kupić bilety na łódkę do Phuket, coś zjeść – aaaaa mało czasu! Z portu około godziny busem na lotnisko, a tam już zwolniło tempo, krótki lot i jestem w Singapurze gdzie mam 8h przesiadkę. Kolejna noc nie przespana ale lotnisko tutaj jest niesamowite, poza tym znalazłam swój kawałek podłogi – jest dobrze:)

O 6 rano leciałam do Cebu następnie taxi na prom iiiii co… jest 1:40 ostatni prom był o 1 – FUCK!! co teraz…??!! „Pan Filipińczyk” powiedział mi, że mnie zawiezie do Dumaguette i zdążę na prom ale to z 4h trzeba jechać. Pytam czy są autobusy – są ale jadą FullSizeRender 4dużo wolniej i z przystankami więc nie zdążę na ostatni prom – odpływa o 18. hmmm długo się zastanawiałam, bo trochę musiałam zapłacić za tą przyjemność. Mówi do mnie, że będzie super wycieczka, opowie mi ciekawostki co będzie po drodze i…. była. Pojechałam z Panem Filipinem – ja sama, jedna busem 12 osobowym. Dojechaliśmy do portu,  poszedł ze mną kupić bilet, pomógł z bagażem, tak więc zatroszczył się o wszystko i z czystym sumieniem odjechał…

Czekałam z 40 min na prom, który przepłynął tylko kawałeczek dalej, byłam w złym porcie, a jak dopłynęłam do dobrego to ostatni prom właśnie odpłynął, dzisiaj już się nie dostane na Siquijor, muszę nocować tutaj i co teraz… Całe szczęście znaleźli się ludzie, którzy mi FullSizeRender 5pomogli pojechałam razem z nimi Trajkiem do hostelu, gdzie mieszkali (blisko prawidłowego portu – następnego dnia na pewno dam radę). Całe szczęście było wolne łóżko w pokoju wieloosobowym. Byłam mega zmęczona. Chciałam tylko spać i jeść nie wiem co bardziej… Poszłam z osobami, które mieszkały w tym samym hostelu coś zjeść, posiedziałam do 22, odłączyłam się od grupy i zaczęłam wracać. Zaczęłam, gdyż nie dotarłam – w drodze spotkałam, te osoby, które mi pomagały w porcie plus dwie kolejne wspaniałe dusze – przechwyciły mnie – jakie spanie… nie ma!!! I pojechaliśmy do reggae baru, gdzie bawiliśmy się do późna. Następnie zrobiliśmy zakupy i poszliśmy na rooftop zrobić mini piknik i tak grając w bilard spędziłam kolejną nieprzespaną noc. Pospałam 4h i wstałam żeby nie przegapić promu…

 

JESTEM! JESTEM!! JESTEM!!!

IMG_3071

Udało się dotarłam na miejsce!! Wysiadłam do Trajka, który zawiózł mnie do celu. Rozmawiałam z kierującym i podziwiałam nie skomercjalizowaną naturę wyspy – turystyka leży – czułam się jak na krańcu świata! Pięknie i cicho! Od samego początku jak tylko zaczęłam jechać poczułam, że to jest to! Tego było mi potrzeba! Mega szczęśliwa dotarłam na miejsce, a tu… sami rodacy… Po miesiącu podczas, którego (nie licząc Beaty) nie rozmawiałam z żadnym Polakiem wchodzę do domu, gdzie wszyscy mówią, myślą i rozumieją po polsku. Chwilkę mi zeszło, żeby się przestawić ale tutaj docierają (chyba) tylko wspaniali ludzie. Od razu zostałam miło i ciepło przyjęta:)))

Teraz jestem w tej krainie szczęścia! Wiadomo jest całkiem inaczej niż planowaliśmy – bez „M” nic nie jest i nie będzie takie samo! Jednak staram się tak mocno ile mam sił – za nas DWOJE! Ponownie uczę się życia – teraz wszystko jest trochę trudniejsze, inne i nowe  Dużo się uśmiecham – tak jak zakładaliśmy. Chłonę każdy moment, każdą chwilę jak gąbka. Ten wypad jest bardzo aktywny, nawiązuje nowe znajomości, staram się zobaczyć najpiękniejsze miejsca, przeżyć cudowną przygodę, wspinać się by ujrzeć niezapomniane krajobrazy, kosztować innej kuchni, a jednocześnie wypocząć uciekając trochę od życia codziennego! Czy znajdę tutaj nasze wymarzone miejsce… tego nie wiem ale będę się intensywnie rozglądać!!

LoVe Ula

Życie jest darem! Dlatego – żyję chwilą! Żyję dziś!

IMG_4398

 


18 Komentarzy

aniatel · 11 kwietnia, 2016 o 5:31 pm

Czekałam no i się nie zawiodłam 🙂 czekam na więcej

    mydreamland · 12 kwietnia, 2016 o 5:02 am

    Dziękuje 🙂

Gabba · 12 kwietnia, 2016 o 8:28 pm

Noooo NARESZCIE – czekam i czekam na Twojego bloga !!! BRAWO ULA – doczekałam sie i chce więcej !!!!! KISS NASZA DREAMLANDERKO/PRZYSZŁA YOUTUBERKO

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:36 pm

    Gabrysiaaaa :* Zawsze powtarzam, że jak się czegoś bardzo chce – MOŻNA WSZYSTKO!!! Czyli trzeba pomóc Ci w spełnianiu chęci 🙂 🙂

Patrycja · 12 kwietnia, 2016 o 8:44 pm

Ja nadal nie wierzę że jesteś tak daleko… Baw się Kochana!!!! 🙂

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:03 pm

    Daleko i blisko:) Sama dobrze wiesz, że odległość nie ma znaczenia 🙂 Kisss :*

Agnieszka · 12 kwietnia, 2016 o 9:06 pm

Nie moge wyjsć z podziwu… Gratuluje i troche zazdroszczę odwagi, z chęcią przeczytam historie Twojej podróży 🙂

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:07 pm

    Dziękuje, słowa takie jak te dodają mi sił!! 😉

Beata Gida · 13 kwietnia, 2016 o 12:54 am

#livenow #liveforthemoment #lifeisagift
Ale mam ciary! ❤️❤️

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:14 pm

    ### kolejność 321 „Ciary mary” 🙂

Karolina · 13 kwietnia, 2016 o 5:37 am

Ula super napisane, kurcze nie wiem czemu Ale wzruszylo mnie to …….. ściskam i całuje mocno

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:16 pm

    Dziękuje Kochana, a tak dla odmiany mnie wzruszyło „to” (czyli Twój komentarz 1 i 2) 🙂 Buuuuziaki :*

Ania · 13 kwietnia, 2016 o 4:53 pm

Buziaczki Ula Piekna wyspa. Powodzenia w podrozy.

    mydreamland · 13 kwietnia, 2016 o 6:18 pm

    To prawda ta wyspa jest niesamowita! Dziękuje i pozdrawiam cieplutko:*

Ziuta · 14 kwietnia, 2016 o 9:38 am

Extra! A gdzie jest M? Czemu nie pohechal z Toba?

Katarzyna · 24 lipca, 2016 o 10:05 am

Ula powodzenia . Pozdrawiam

    mydreamland · 26 lipca, 2016 o 9:50 pm

    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *